Translate

czwartek, 24 marca 2016

PRZEGLĄDAMY: WIOSENNA OFERTA PANDORY

Wpadł mi do głowy pomysł na nową serię 'przeglądamy', w której będziemy (jak sama nazwa mówi) przeglądać. Przyjrzymy się katalogom, stronom internetowym, czy też social mediom w poszukiwaniu wszelakich inspiracji. Na pierwszy ogień rzuciłam katalog Pandory z wiosenną kolekcją biżuterii. Przeglądając ofertę, wybrałam te rzeczy, które mi się spodobały. Są to głównie elementy słynnych bransoletek.



Pandora wiosną będzie bardzo sentymentalna. Wiele Charmsów symbolizuje wartości takie jak rodzina, czy miłość. Głównymi motywami tej kolekcji są kwiaty (natura), serca, cyrkonie, szkło murano i kolory pudrowy różowy i fioletowy. Występuje w niej dużo złota i połączeń srebra ze złotem. Bardzo mi się ten efekt podoba. Całą ofertę możecie znaleźć na stronie internetowej Pandory (klik) lub w katalogach ze sklepów stacjonarnych. Zdjęcia prezentują strony i biżuterię, które najbardziej przykuły moją uwagę. Sprawdźcie, czy znajdziecie w moich propozycjach coś dla siebie :)



















Lubicie Pandorę?
Kolekcjonujecie Charmsy?
Jaką biżuterię lubicie najbardziej?

niedziela, 20 marca 2016

REWOLUCYJNE JAJECZKA EOS

 Jeśli jesteście w trakcie szukania balsamu do ust, który będzie ładnie wyglądał, pachniał, 
a przede wszystkim nawilżał to zachęcam do zapoznania się w dalszą częścią wpisu. Pod
moją lupą znalazły się, można rzec, 'kultowe' jajeczka EOS.


Co to za produkty?

Otóż jajeczka to balsamy do ust firmy Evolution Of Smooth, które są niewątpliwie intrygującymi gadżetami. Producent zapewnia, że są w 95% organiczne oraz w 100% pochodzą z naturalnych składników. Zawierają witaminę E, masło shea i olejek jojoba. Internet mi podpowiedział, że na chwilę obecną firma proponuje nam 12 rodzajów EOS'ów.



vannila mint (niebieskie), blackberry nectar (fioletowe), coconut milk (różowe)




W moim posiadaniu znalazły się 3 jajeczka. Jedno już jakiś czas temu zużyłam, a mianowicie Honeysuckle Honeydew. Po zielonym EOS'ie zaopatrzyłam się jeszcze w Blueberry Acai i Strawberry Sorbet.





Moja opinia

EOS'y skradły moje serce. Przemawia do mnie ich dość nietypowy, jak na balsamy do ust design. Niewątpliwym plusem jest bogata oferta smaków/zapachów. Przy zwykłych balsamach w sztyfcie często mi się zdarza, że się po prostu łamią. W przypadku EOS'ów nie wiem, czy taka sytuacja może mieć miejsce, przynajmniej mi się to nie zdarzyło i to mnie zdecydowanie cieszy. Zapachy są przyjemne, lecz w moim odczuciu odrobinę podobne do siebie. Teraz kwestia, która jest najważniejsza, czyli działanie. Otóż jajeczka bardzo dobrze nawilżają usta. Pozostawiają je nawilżone, a nie tylko natłuszczone. Cienka warstwa produktu trzyma się na ustach i nie jest ona tłusta ani przesadnie rzucająca się w oczy, wręcz przeciwnie, usta zyskują subtelny blask. Spotkałam się z opiniami, że uczulają. Co do tego nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ u mnie nie wywołują uczulenia (na szczęście). EOS'y rzucają się w oczy nie tylko dzięki kształtowi, ale również przez bogatą gamę kolorystyczną, która ułatwia odnalezienie je w torebce, czy kosmetyczce. Do EOS'ów możne zniechęcać cena, bo wydać ponad 20 zł na balsam do ust może wydawać się przesadą, zwłaszcza, gdy na rynku jest wiele równie dobrych produktów w niższych cenach. Moje jajeczka pochodzą ze Stanów, gdzie są tańsze niż u nas w Polsce. Z tego co się orientuję to stacjonarnie EOS'y dostaniemy chyba tylko w Douglasie, lecz nie martwcie się, bo w swojej ofercie ma je wiele sklepów internetowych w dodatku w niższej cenie. Myślę, że do tych rewolucyjnych jajeczek będę wracać, bo naprawdę mi służą i polecam je również Wam.



wtorek, 8 marca 2016

HYBRYDY KROK PO KROKU + EFEKT SZKŁA

 Hej! Podążając za trendami, pewnie każda z Was już słyszała o hybrydach. Jest to bardzo długotrwały i wygodny sposób malowania paznokci. Już przed kilka miesięcy korzystam z lakierów hybrydowych, a niedawno zaczęłam robić paznokcie hybrydowe sama. Muszę Wam przyznać, że im więcej maluję, tym mniejszą trudność mi to sprawia i podwyższam swój poziom, ucząc się stosować ozdoby tj. efekt syrenki, czy poruszany dzisiaj efekt szkła. Przy okazji postanowiłam zrobić Wam post właśnie o robieniu hybryd krok po kroku. A więc zaczynajmy! ;)


Potrzebujesz:

-pilnik
-bloczek polerski
-kopytko lub innego przyrządu do usuwania skórek
-obcążki do skórek
-waciki (najlepiej bezpyłowe)
-lampa UV lub LED
-aceton
-cleaner/odtłuszczacz
-lakier bazowy i top
-lakier kolorowy
-oliwka
-folia holograficzna
-pęseta
-nożyczki



Efekt końcowy


Krok 1

Najpierw należy przygotować paznokcie do malowania. Jeśli macie zwykły lakier, czy też odżywkę, najlepiej jest to zmyć. Pilniczkiem nadajemy paznokciom zadowalający kształt. Kopytkiem odsuwamy skórki i jeżeli istnieje taka potrzeba to obcinamy je obcążkami. Płytkę paznokci trzeba wyrównać bloczkiem polerskim, a na koniec przemyć paznokcie wacikiem bezpyłowym nasączonym acetonem (jest to zmywacz z acetonem).








Krok 2

Kiedy mamy już przygotowane paznokcie do malowania to zaczynamy od cienkiej warstwy bazy. Ja używam tylko lakierów z Semilaca. Musicie być bardzo ostrożne, żeby nie zalać skórek, bo wtedy lakier będzie odstawać. Warstwę należy utwardzić w lampie. Czas utwardzania zależy od tego jaką mamy lampę. Najlepiej jest wpisać w google model lampy z zapytaniem o czas trzymania. Ja w swojej lampie trzymam 150 s i ewentualnie same kciuki dodatkowe 90 s.  Podczas wykonywania hybryd nie powinno się dotykać paznokci. Teraz przechodzimy do koloru. Tak samo jak poprzednio malujemy cienką warstwę, uważając na skórki i utwardzamy w lampie. Wykonujemy tą czynność jeszcze raz lub dwa, w zależności jakiej intensywności koloru oczekujemy, za każdym razem utwardzając w lampie.




piątek, 4 marca 2016

CONNY-MASKA DO TWARZY Z WĘGLEM DRZEWNYM

Hej! Dawno mnie tu nie było, bo ostatnio dodałam post 7 lutego :O. Powoli zaczynam nadrabiać zaległości. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją nowości kupionej w drogerii Natura na promocji. W moje ręce wpadła maska oczyszczająca z węglem drzewnym z firmy Conny.



W saszetce znajduje się 1 maska w płachcie. Jest koloru białego i nasączona jest
 przezroczystą substancją. Nie ma konkretnego zapachu.W jednym z rogów jest napisane na czarnym pasku, że oczyszcza i wygładza. Maska została wyprodukowana w Korei i jest do każdego rodzaju skóry. W regularnej cenie kosztuje ok. 8 zł.
  



Co mówi producent?

,, Maska z węglem drzewnym doskonale reguluje wydzielanie sebum, pomagając tłustej skórze
 utrzymać ją w czystości. Zawiera składniki odżywcze, które chronią cerę przed szkodliwym 
działaniem czynników zewnętrznych."



niedziela, 7 lutego 2016

CZEGO NIE LUBIĘ W MAKIJAŻU?

Był już post, w którym mówiłam o mocnych stronach makijażu (klik). Mimo że potrafi kompletnie zmienić nasz wygląd i pomaga z kaczątka przeobrazić się w łabędzia, to jak wszystko ma minusy. Są rzeczy, które są nieco uciążliwe i które ciężko jest czasami zwalczyć.


Czy zdażyło Wam się, że podczas zakupów widzicie piękną, białą bluzkę, na której został makijaż jakiejś innej kobiety? Jeśli tak to witam w klubie. Irytuje mnie to, że czasami mimowolnie, najczęściej podkład, zostaje na ubraniach.


Skoro o podkładach mowa to jako posiadaczka cery tłustej, borykam się z tym, że każdy podkład ciemnieje  na mojej twarzy. Mam jasną karnację, więc i tak wybieram bardzo jasne podkłady, a przez utlenianie się muszę wybierać najjaśniejsze. Podkłady niektórych marek w najjaśniejszym odcieniu i tak nie są odpowiednie.


środa, 3 lutego 2016

ULUBIEŃCY MIESIĄCA - STYCZEŃ

Za nami już pierwszy miesiąc 2016 roku, a więc przyszedł czas na podsumowanie. Na blogu nie pojawili się ulubieńcy grudnia, ponieważ nic szczególnie nie przypadło mi do gustu. Robiąc ten wpis, postanowiłam opracować stały schemat wyglądu ulubieńców. Odtąd będę opisywała rzeczy z poszczególnych kategorii, które do każdych postów tego typu, będą wyglądały tak samo.





Pielęgnacja

Oillan baby mleczko nawilżające



Bardzo nie lubię używania balsamów, ale kiedy skóra domaga się nawilżenia, nie mam wyjścia. Na ten produkt trafiłam przypadkiem i teraz nie wyobrażam sobie katowania się balsamami. Szybko się wchłania, nie pozostawia skóry tłustej, lecz nawilżoną, przyjemną w dotyki i jędrną. Jako że jest przeznaczony dla dzieci, nie zawiera oleju mineralnego, pochodnych ropy naftowej, silikonów, parabenów i syntetycznych konserwantów, alkoholu, glikolu propylenowego, PEG, barwników. 



Garnier Hand
 Intensywna Pielęgnacja Bardzo Suchej Skóry, Regenerujący krem do rąk



Dłonie potrzebują silnego nawilżenia zwłaszcza w mroźne, zimowe dni. Moim niezawodnym kremem do rąk jest właśnie Garnier, który radził sobie nawet wtedy, gdy dłonie były tak przesuszone, że sprawiało mi to ból. Jestem fanką kosmetyków, które się szybko wchłaniają, więc ten też zalicza się do takowych.



 Joanna Styling Effect
Jedwab do włosów  




Muszę Wam przyznać, że uwielbiam ten produkt. Dzięki niemu moje włosy odżyły. Są wygładzone, miękkie, a końce nie tak zniszczone jak przedtem. Mogę przejechać palcami pomiędzy włosami i nie grzęzną one w końcówkach.


sobota, 30 stycznia 2016

2 x BE || BIELENDA, CASHMERE

Na dzisiejszy wieczór miałam zaplanowany inny post, ale natchnęło mnie na narzekanie. Wpadłam na pomysł z wpisami BE, czyli Below Expectations. Co jakiś czas będę opisywała produkty, które są poniżej moich oczekiwań. Nie wiem, czy w internecie jest coś takiego, oprócz serii Maxineczki z Meh. Tej serii nie porównuję do bubli, ponieważ opisywane przeze mnie rzeczy, nie są porażkami, tylko nie spełniły moich oczekiwań. Na początku ponarzekam Wam na dwa produkty.



Z wydaniem recenzji na temat serum z Bielendy, zwlekałam bardzo długo. Skończyłam całą buteleczkę. Miałam nadzieję na to, że do obiecanego działania potrzeba czasu, więc czekałam. A na co czekałam?



,,Aktywne serum korygujące skutecznie podnosi jakość skóry z niedoskonałościami. Delikatnie eksfoliuje, skutecznie redukuje błyszczenie skóry oraz zwęża pory, rozjaśnia przebarwienia, dodaje skórze blasku. Redukuje zmarszczki, doskonale wygładza, poprawia nawilżenie i jędrność skóry. Efekt: skóra wygląda na młodszą- jest gładka, jędrna, matowa, pełna blasku, o jednolitym kolorycie."

Z całym szacunkiem, ale bawi mnie mowa o nawilżeniu. Producent zaleca stosowanie produktu rano i wieczorem, co początkowo robiłam. W krótkim czasie moja twarz stała się przesuszona. Nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkałam, więc zredukowałam aplikacje do jednej dziennie. Skóra nadal miała skłonności do przesuszania, zatem stosowałam silnie nawilżający krem. Kolejnym minusem tego kosmetyku jest fakt, że mocno ściąga, po czym skóra zamiast pozostać matowa, zaczyna się błyszczeć.  W żadnym stopniu produkcja sebum się nie zredukowała.



Niektóre z tych obietnic w mniejszym lub większym stopniu się sprawdziły. Nie wiem, co na to wpłynęło, ale niektóre przebarwienia się zredukowały, a niektóre nie. Tak samo sprawa ma się z wygładzeniem, nos rzeczywiście stał się wygładzony, ale broda i czoło już nie. Myślę, że może to zależeć od tego, że na nosie znajdują się tylko zaskórniki. Aczkolwiek ich ilość nie zmalała.

Byłam ciekawa jak zachowa się moja twarz po skończeniu serum. Nie mogę ukryć zdziwienia, gdyż po odstawieniu produktu nie mam już takiego wysypu, jaki miałam przy regularnym stosowaniu Super Power Mezo Serum. Co do zmarszczek to nie mogę się wypowiedzieć, bo jeszcze ich nie mam. Jestem zaskoczona, ponieważ przeczytałam o nim tyle dobrych opinii, a u mnie się nie sprawdził.